kusmirek at ownlog '06

wiosna


Link 20.03.2011 :: 21:35 Dało znak osób(1)
Wiosna idzie, czas posprzątać tu, zdjąć pajęczyny i zacząć pisać, nie? Tyle się wydarzyło....Ale nadrobię, spróbuję.

inne życie


Link 07.10.2010 :: 16:14 Dało znak osób(3)
Mój starszy syn prowadzi swoje życie. Tracę kontrolę, normalnie :-)
Ma swoje sprawy przedszkolackie, sekrety ale i zachcianki, które ciężko mi spełniać bo on nie potrafi wszystkiego opowiedzeć. Dziś przy sniadaniu powiedział, że marzy o takim okręgu co to się skacze jak się udaje że jest woda i gra muzyka. Zapewne chodzi o jakąś zabawę na rytmice ale co to za koło? Podpytywałam, czy to chodiz o hula-hop, ale mu się nie zgadzał opis. Może to szarfa była ułożona w kółeczko.....

Dziś tez odstawił niezły koncercik przy odbieraniu- dobre 20 minut, że on chce zostać w przedszkolu. Ale żeby chociaż chciał tam wrócić, to jakoś nie, tylko siedzi w tej szafni ( mówi, że to szafnia, nie szatnia- no w końcu tam są szafki, nie?) no i siedzi w szafni i kwęka i płacze. Potem jeszcze cyrk w samochodzie.... nie przypuszczałam, że aż tak mu się odmieni. Zaczynam się obawiać co to będzie jak zacznie się angielski na dobre i koncerty filharmoniczne ( wrześniowy przegapiliśmy z uwagi na katar) a już bal andrzejkowy doprowadzi mnie pewnie do zawału :-) Za wiele fajnych atrakcji. :-)

tytułu brak


Link 06.10.2010 :: 11:09 Dało znak osób(2)
Mikołaj własnie leży na podłodze i słucha z CD opowiadań o Panu Kuleczce. Skupiony i spokojny.
Nie ma go w przedszkolu bo znów katar. Ale! Byliśmy z tym u pani doktor. I jest zdrowy. Znaczy się chyba to uczulenie! Czeka nas najpierw konsultacja u laryngologa i potem ewentualnie alergolog. Jesli to uczulenie to pewnie na kurz. My, "biedna rodzina" nie posiadamy dywanów. W przedszkolu dywan owszem jest więc i kurzu pewnie więcej i stąd takie atrakcje.
No i przez te lekarskie przygody z rana nie zdąrzyliśmy do przedszkola. Tzn zdąrzyć to tak, bo otwarte i można było wejść ale jego grupa poszła na wycieczkę, niestety nie wiadomo dokąd a Mikołaj nie chciał iść do maluszków poczekać. Więc dziś dzień w domu. Trudno. A mi bardzo szkoda bo wczoraj syn miał naprawde dobry dzień w przedszkolu bo nie dość, że poszedł sam, bez problemów to jeszcze mieli pierwsze zajęcia z rytmiki i bardzo mu się podobało. Tak bardzo, że jak go odbierałam o 14:30 ( najpóżniej jak dotąd) to odstawil mi 50 minut ryku, że on chce zostać w przedszkolu. Z sali wychodziliśmy 20 minut! No i pani Ewa uciekła się do sposobu i syn zjadł makaron z obiadu.
Idzie lepsze.
Nareszcie.

o przedszkolu


Link 04.10.2010 :: 11:20 Dało znak osób(1)
Długo układała mi się w głowie notka o przedszkolu. W końcu jest- chaotyczna i bez składu i ładu.
Od września Mikołaj jest przedszkolakiem. Pierwszy dzień był fatalny jak patrzę teraz z perspektywy czasu. Płakał chyba cały dzień. Po 4 godzinach odebraliśmy „zwłoki” syna. Zmaltretowany płaczem, oczy spuchnięte, nos czerwony, rękawy mokre od wycierania w nie gilków a w rękach pęk chusteczek mokrych. Ale to był najgorszy dzień. Z każdym dniem było ciut lepiej. Dziś, po miesiącu w placówce ( na 20 dni roboczych syn opuścił ze względu na megakatar 6 dni) poszedł bez płaczu, bez fochów, nie powiedział, że nie chce tam iść.
Traumy pierwszego tygodnia otrzepywał w domu w porze obiadu. Wracaliśmy z przedszkola z płaczem ( płacze jak się go odbiera bo on chce tam jeszcze zostać, ale najlepiej ze mną) w domu zjadał obiad i już. Po sprawie. Potem do końca dnia opowiada co robili w przedszkolu.
Pozostał jeszcze w sumie jeden problem -mianowicie obiady. Nie chce jeść w przedszkolu i już. Choć widać, że już się łamie. Bułkę na śniadanie rozkłada sobie na czynniki pierwsze i ją podskubuje a w obiedzie już powoli miesza. Odbieramy go przed podwieczorkiem więc jest głodny jak wilk. Myślę, że to tylko kwestia czasu i będzie jadł. Zwłaszcza, że wraz z przedszkolem zaczęliśmy flaszeczkę tranu- apetyt mojego syna objawił się wraz z 3 dniem tranowania. Wciąga jak mały odkurzacz.
Poza tym w przedszkolu jest fajnie. Syn mi wydoroślał i ma swoje sprawy. Chadza na wycieczki, uczy się piosenek i nowych zabaw, chłonie jak gąbka. Nie tylko dobre obyczaje bo i pluć na dywan się nauczył, ale.....taka kolej rzeczy. Poszerzył słownictwo, jest bardziej otwarty i samodzielny. Nauczył się dokładnie kolorować i robi to znów chętnie. I jak tak sobie myślę, że fajny sie z niego zrobił zuch. :-)

jesienniej u nas


Link 26.09.2010 :: 20:04 Dało znak osób(1)










Załóż bloga

Archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009
2008
2007
2006

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl